wtorek, 1 grudnia 2015

gru

  Czy my już mamy grudzień? niesamowite. Jestem zadziwiona, jak szybko leci ten czas- przed chwilą jeszcze byl wrzesień i pakowanie, listopad, czekanie i przylot, a tu już mamy grudzień! prawdopodobnie za kilka miesięcy będę zdziwiona, że już minęło pół roku albo rok od przyjazdu. 
   Co u mnie? nadal pracuję, choć dziś przytrafiła się przykra niespodzianka. Jak każdego dnia wyruszyłam na przystanek żeby wsiąść do autobusu do pracy. I ten autobus...nie przyjechał. Powinien być 7:05,  a tu mijała 7:17 a ja nadal w tym samym miejscu. Bardzo nieprzyjemne poczucie tego, że nie wiem co mam robić plus blokada, żeby cokolwiek zrobić. Ja, która w Polsce potrafiłam odkręcić wszystko, przemienić punkt widzenia, ba, nawet odwrócić bieg rzeki gdy trzeba było to mogłam. a tu...no nic, bezsilność totalna, brak pomysłów i reakcji na sytuację. I to właśnie uczy prostoty serca oraz tego, że nie wszystko ode mnie zależy. tak po prostu, czasem trzeba odpuścić. i to jest wygrana trochę innego rodzaju, ale jednak - wygrana ze sobą.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz