bardzo bardzo dawność. aż wstyd. ale wracam. wracam do żywych. nawet na imprezach się pojawiam tu i ówdzie. w międzyczasie zaczęłam mieć dość nieogarnięcia facetów i zaczęło się niepospolite ruszenie kobiet (przede wszystkim w modlitwie w intencji właśnie mężczyzn, ale też i swojej - bo przecież chodzi o to by wzrastać, dojrzewać i dzielić ze sobą, ale o tym jeszcze kiedyś dłużej).
i bardzo też ruszyło mnie zdanie z książki Brian'a Tracy: "Działaj. Pracuj. Spiesz się. Nie guzdraj się. Pamiętaj: zwlekanie jest nie tylko złodziejem czasu; ono jest złodziejem życia."
no i właśnie. nie chcę mieć ciągle poczucia, że jestem okradana (nie tylko przez zwlekanie ale i przez jedną konkretną osobę, która weszła w miejsca, gdzie do tej pory byłam ja, ale nevermind), toteż podejmuję radykalne kroki, by moje życie było w pełni - nie tylko by było moje; by przede wszystkim było w pełni, takie jakie ma być, na 100% a nawet więcej. o wiele więcej zależy ode mnie niż mi się wydaje. trzeba po prostu powstać i być odważnym.