niedziela, 24 listopada 2019

How are you little heart?

   Bardzo lubię siedzieć w kawiarniach i przyglądać sie ludziom, widzieć ich niespieszne spędzanie czasu z bliskimi, lub wręcz odwrotnie - w swoim zatrzymaniu obserwować jak jeszcze bardziej przyspieszają w swoim zabieganym życiu. 
   Dzisiaj siedzę w Costa Cafe, w mieście oddalonym 30 minut drogi pociągiem. Okazuje się, że hazelnut to jednak moja ulubiona kawa. Ma dla mnie smak radości i świąt Bożego Narodzenia, i tak zwyczajnie po prostu, celebrowania chwil i wsłuchiwania się we własne wnętrze. 
   Johannes Hartl na ostatniej konferencji Serce Dawida zadał nam między innymi jedno pytanie: How are you little heart? i że to pytanie powinniśmy sobie zadawać każdego dnia sami sobie. A więc jak się masz serce? Czego Ci brakuje, za czym tęsknisz? Czego pragniesz, czy czujesz się szczęsliwe? Co sprawiło Ci dzisiaj radość, co wprawiło Cię w przyspieszone bicie? Czyś wzruszone do granic? Rozpędzone? Nieczułe na nic? Zmartwiałe bez ruchu? 
   I wbrew pozorom to są bardzo ważne pytania, których każdy z nas unika albo omija, w najlepszym razie lekceważy. Lubię słuchać mojego serca. Im bardziej się w tym ćwiczę tym więcej widzę i czuję, wiem gdzie jestem.

Kupiłam dziś sobie nowy kalendarz, na 2020 rok. Jaka zabawna data, prawda? Taka regularna, pełna gracji, a przy tym i prostoty. Pomimo tego, że nowy rok zacznie się za ponad miesiąc, to właśnie dzięki tym białym, niezapisanym jeszcze kartkom czuję mrowienie w dłoniach. Nowy start. Nowy początek. Wszystko jeszcze białe i nieznane, pełne wszystkich możliwości, bez straconych chęci, nadziei, czy gorzkich rozczarowań. 
Piękne prawda?













wtorek, 1 października 2019

drobne po kieszeniach noszę

    Drobne sprawy. 
   Latte w kawiarni. Zapach świeżo upieczonego ciasta w domu. Picie z ulubionego kubka, pisanie długopisem, który od lat tak dobrze leży w dłoni. Chodzenie na codzień w sukienkach, które normalnie czekałyby w szafie na odświętny dzień.  Czytanie książki, którą lubisz i praktycznie znasz na pamięć, ale wracasz do niej regularnie. Zjedzenie bez pośpiechu śniadania czy obiadu. Rozmowy z ludźmi, którzy są dla Ciebie ważni i znaczą tak wiele. 
    To wszystko to esencja życia, bez tego wszystko innne to lura, mętny płyn bez smaku, który niby przechodzi przez gardło, ale przyjemność i pożytek z tego żaden. Nie pij tego. Delektuj się tym, co ma smak i aromat, pachnie pysznie i smakuje jeszcze lepiej. Masz na to wpływ.
Bądź szczęśliwym człowiekiem. 
   Te wszystkie rzeczy są dla mnie samej oznakami tego, że naprawdę lubię swoje życie i siebie. I lubię przebywać w swoim własnym towarzystwie.

   Zadziwia mnie to, jak bardzo siebie nie szanujemy. Nie traktujemy siebie samych poważnie, pobłażamy ile wlezie, lekceważymy swoje potrzeby duchowe i ciało, doporowadzając do ruiny. A przecież to Ty sam masz spędzić ze sobą całe życie! Nikt inny nie będzie Ci towarzyszył w tym życiu tak długo jak Ty sam. A zatem usiądź. I delektuj się. Miej kieszenie wypchane drobnymi zdarzeniami, a okaże się, że wysypuje się z Twojego życia ogromne bogactwo.




sobota, 7 września 2019

wszystko będzie jak najlepiej

     Nie przepadam za moją codzienną szamotaniną, bo jest bolesna. Ale są takie momenty, gdy smakuje najlepiej. Nieco gorzko, ale jednak smakuje. Jak teraz, siedząc na ławce w samym centrum Manchesteru, obserwując ludzi, spod przymkniętych lekko powiek, i słuchając muzyki, którą na żywo gra pewien młody chłopak. Ten instrument kojarzy mi się z merimbą, ale to tylko skojarzenie dźwiękowe, bo ten intrument ma struny. Pięknie gra, a dźwięki przeplatają się z głosami miasta - zgrzytami tramwajowych szyn, wielogłosem języków, krzykami dzieci. Chłonę każdy obraz, dźwięk, rozsmakowuję się we wszystkim i czuję, jak moje serce się uspokaja.
    Mam ze sobą Słowo Boże, choć do ostatniej chwili walczyłam sama ze sobą czy nie zostawić Go w domu - wszak trochę waży. Ale wzięłam i teraz to Słowo z Jeremiasza w takiej chwili, czytane kolejny raz...Wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie jak najlepiej. I w takiej chwili jak ta mam w sobie to przekonanie, że tak będzie. Absolutnie niecodzienna chwila, tak rzeczywista i odrealniona jednocześnie. Bo jak można dać takie Słowo: wszystko będzie jak najlepiej? nie, że jakoś tam albo że dobrze. Jak najlepiej.



ps. jakby ktoś chciał sobie posłuchać to na jutubie chłopak się nazywa John Haycock.


Manchester 2019

Manchester 2019

środa, 28 sierpnia 2019

nikim innym

   Ja nie wiem jak to wyrazić. Jestem wdzięczna. Bo cały czas przymierzam i dopasowuję codzienność, która ma w końcu pasować na mnie jak ulał, jak szyty od krawca strój, z klasą i elegancją, a równocześnie bezpretensjonalny, normalny, pasujący właśnie. W którym będę się czuła najlepiej na świecie, sobą samą i nikim innym.



Llandudno 2019

niedziela, 21 lipca 2019

nadgodziny w codzienności

   Nie mogę uwierzyć, że minęły dwa lata od ostatniego wpisu, a zadziało się tak dużo! Wszystkie dni wypełnione są po brzegi, aż się przelewa z nasycenia i intensywności...
   Muszę pomyśleć jak to przelać na słowa, określić formą i treścią, by zachowały sens i wartość, by  ciągle były znaczące, cenne i ważne. Póki co łapię tlen z nieba, poziom z ziemi i nowe perspektywy.