KOCHAM! :)
herbata z miętą myśli rozjaśnia a blog ten sam się pisze...
piątek, 17 grudnia 2021
środa, 27 stycznia 2021
Ja brzoza, ja brzoza, jak mnie słyszysz...?
To był taki trudny dzień..tak trudno było znieść atmosferę w pracy - ciągle jakieś podteksty, napięcia, niewybredne żarciki i gadki o niczym...Nie bardzo się w tym odnajduję, a to dodatkowo poszerza przepaść między mną a resztą, bo coraz bardziej czuję się niehalo, niewarta, nieco gorsza, odstająca, do ominięcia...
I właśnie tego dnia, gdy wracam do domu okrężną drogą po raz kolejny zwracam uwagę na moje ulubione drzewo - tę brzozę niedaleko dworca kolejowego. Jedna jedyna brzoza posadzona przy trzech innych drzewach. Czy ma jakiś inny kształt, korzenie? Nie. Czy brakuje jej gałęzi, nie ma pnia? Nie, wygląda w zasadzie jak tamte drzewa. Różni ją jedynie kolor, już z daleka widać jej białą barwę pnia i kształt, jakby ktoś specjalnie pomalował ją na odblaskowy, tak jasny kolor w czasie szarego zmierzchu. Jej zadaniem jest po prostu tam być, trwać i być dokładnie taką, jaką ją stworzono.
Być, trwać i rosnąć, nie przejmować się i nie martwić, że widać.
niedziela, 20 grudnia 2020
Pacjent w stanie niestabilnym
Kto by pomyślał, że znajdę w sobie odwagę na to, by się tak mocno odsłonić z własnymi uczuciami (swoją drogą nie wiedziałam nawet, że te uczucia są tak silne i skumulowane we mnie w przedziwny sposób).
Pacjent w stanie niestabilnym, ale rokuje na przeżycie.
środa, 25 listopada 2020
dzień szarego kota
Dzień szarego kota w moim słowniku definiuje się jako taki czas, kiedy w zasadzie włóczę się między czterema ścianami ubrana w szary dres, a najlepszą receptą na niezrozumiałe uczucia, natrętne myśli i bezsilność ducha jest zwinięcie się w kłębek i przespanie wielu godzin, niezależnie od pory dnia i nocy. Ogólnie rzecz biorąc - próba zniknęcia, z założenia od podstaw nieudana i niemożliwa, ale chwilowo dająca ulgę i namiastkę spokoju i bezpieczeństwa. I w zasadzie niby nic, ale zmienia się struktura myśli, rytm serca nieco zwalnia, choć uczucia pozostają, jak wytrawione w ogniu. A potem mija mi ten dzień, dzień szarego kota, i przebieram się w siebie, prawie normalną, zwyczajną, taką jak zawsze. Jedynie gdzieś tam tuż pod powierzchnią serca tlą się spopielone emocje, zastygające uczucia.









