Bardzo lubię siedzieć w kawiarniach i przyglądać sie ludziom, widzieć ich niespieszne spędzanie czasu z bliskimi, lub wręcz odwrotnie - w swoim zatrzymaniu obserwować jak jeszcze bardziej przyspieszają w swoim zabieganym życiu.
Dzisiaj siedzę w Costa Cafe, w mieście oddalonym 30 minut drogi pociągiem. Okazuje się, że hazelnut to jednak moja ulubiona kawa. Ma dla mnie smak radości i świąt Bożego Narodzenia, i tak zwyczajnie po prostu, celebrowania chwil i wsłuchiwania się we własne wnętrze.
Johannes Hartl na ostatniej konferencji Serce Dawida zadał nam między innymi jedno pytanie: How are you little heart? i że to pytanie powinniśmy sobie zadawać każdego dnia sami sobie. A więc jak się masz serce? Czego Ci brakuje, za czym tęsknisz? Czego pragniesz, czy czujesz się szczęsliwe? Co sprawiło Ci dzisiaj radość, co wprawiło Cię w przyspieszone bicie? Czyś wzruszone do granic? Rozpędzone? Nieczułe na nic? Zmartwiałe bez ruchu?
I wbrew pozorom to są bardzo ważne pytania, których każdy z nas unika albo omija, w najlepszym razie lekceważy. Lubię słuchać mojego serca. Im bardziej się w tym ćwiczę tym więcej widzę i czuję, wiem gdzie jestem.
Kupiłam dziś sobie nowy kalendarz, na 2020 rok. Jaka zabawna data, prawda? Taka regularna, pełna gracji, a przy tym i prostoty. Pomimo tego, że nowy rok zacznie się za ponad miesiąc, to właśnie dzięki tym białym, niezapisanym jeszcze kartkom czuję mrowienie w dłoniach. Nowy start. Nowy początek. Wszystko jeszcze białe i nieznane, pełne wszystkich możliwości, bez straconych chęci, nadziei, czy gorzkich rozczarowań.
Piękne prawda?






