hasełko z tytułu posta wzięło się z naszej kuchni, gdy z M, lokatorką, dla zabawy próbowałyśmy się na hasła z gry Tabu. chciałam ją naprowadzić na słowo 'kalejdoskop', moje skojarzenie brzmiało 'dni mijają jak w kalejdoskopie', a wyszło...jak widać w tytule ;)
ale to prawda, to prawda. dni mijają mi w tempie zastraszająco szybkim. dziś w ogóle obudziłam się z myślą, że to sobota (pewnie dlatego, że piątek miałam wolny, a w sobotę pracowałam).
jak wygląda moja praca? o tak o:
zabawki to chyba jedyne kolorowe akcenty każdego dnia ostatnio. sylwester był, na liście 85 osób, a i tak doszło ponad 10 osób niezapisanych...przyznaję, było pięknie. daliśmy radę :) zmęczona wróciłam o siódmej rano do domu i umarłam, po czym obudziłam się pierwszego dnia nowego roku by posprzątać sale i ogarnąć cały ten stuff do oddania ludziom.
mam też sytuację perełkę, no bo komu innemu mogło się to przytrafić jak nie mi? wychodząc z domu na sylwestra wzięłam buty - szpilki i balerinki, żeby móc zamienić obuwie w chwili przemęczenia, tyle że foliowej torebki z balerinami nie sprawdziłam...i jakież było moje zdziwienie, gdy wyjęłam z torebki moje bardzo zużyte (ale na szczęście świeżo wyprane) trampki, w których ostatnio przekopywałam tereny zielone? dzień dobry, witam w moim świecie ;) na szczęście był na tej imprezie pewien wybawca, który podwiózł mnie do domu. było zabawnie - rzucił nawet taki tekst, że poleca się na przyszłość, że co prawda nie na białym rumaku a na szarym ale jednak zawsze :) a ja... sobie niedawno odsłuchiwałam którąś konferencję ojca Adama Szustaka (szczerze i z całego serca polecam!), w której na zakończenie mówi on tak: "lepiej z takim niż z żadnym... nie! lepiej żaden niż beznadziejny. nie obniżajcie sobie, drogie panie, standardów. bo nie ma księciów na białych koniach... bo nie ma, rzeczywiście nie ma. ale na szarych to już są! to czemu kurka ze świniopasem? no bo mnie nikt inny nie zechce...a guzik prawda! jesteście wszyscy, i panie i panowie, absolutnie niewiarygodni! nooo taaak! Pan Bóg was stworzył!" i tak dalej w tej tonacji :) ja się tylko pytam co mam zrobić z tym fantem, hę?
ale w sumie, jak książę (na szarym rumaku czy też nie) to jednak sam podejdzie, prawda? wszak książę...ech, usiadło w głowie i wyjść nie chce. to nic. trzeba zająć się rzeczami potrzebnymi i niezbędnymi, ruszać dalej. ja sobie będę fajna i cudowna jak zawsze, a oni niech się patrzą i decydują na odwagę, by coś zrobić. przynajmniej nie siedzę na wieży. o.
Dowspuda, maj 2012