poniedziałek, 7 kwietnia 2014

gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje....

noo. prawie od tej piosenki się zaczęło. prawie, ponieważ początek był duszny. bardzo duszny. na tyle, bym wylądowała w karetce pogotowia, z podanym chwilę wcześniej dożylnie kortyzonem, w drodze do szpitala. a w radiu śpiewał Muniek o moim i jego zmęczeniu. 
ale chociaż to dopiero kilka godzin leżenia (tych pięciu spędzonych na SOR nie liczę), to ja już wiem: to nie przypadek :)  wszak nie dalej jak w poprzedniej notce narzekałam, marudziłam i w ogóle pisałam wszelkie możliwe zażalenia na wszystko wokół mnie i we mnie. no i co? no i mam :)  Ten na górze się wziął do naprawiania, długo nie trzeba było czekać ;) może jedynie szkoda, że tu nie dają części zamiennych :> ale ale, dosyć narzekania, bo jeszcze ktoś te słowa poważnie będzie i oddadzą mnie na blok operacyjny do serwisowania części :P




ale nie wiedzieć czemu przypomniała mi się pewna noc w pewnym mieście, gdzie o drugiej w nocy ktoś opowiadał mi wymyśl(o)ną bajkę o królu lwie. jakoś tak...ktoś mógłby tu usiąść przy mnie, pogłaskać po włosach i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. i opowiedzieć bajkę.
Radom, wrzesień 2010

piątek, 4 kwietnia 2014

księga skarg i zażaleń

och, przydałaby się taka. taka księga skarg i zażaleń, gdzie można by spokojnie (albo też właśnie niespokojnie, pod wpływem emocji) wpisać wszystko co leży nam na sercu, tudzież wątrobie. wpisać, prosić o wyjaśnienie, domagać się rekompensaty - cokolwiek. ale puścić. a tu...
a bo dostałam skierowanie do laryngologa z dopiskiem pilne i w żadnej z trzech poradni mnie nie przyjęto, tłumacząc, że mają komplet.
a bo zachorowałam i wydałam kolejne pieniądze na leki (ale nie dostałam antybiotyku, więc zdrowienie idzie wolniej i mniej skutecznie niż bym chciała).
a bo nie mam pracy. prace z dziećmi się pokończyły ale za to te poważne się jeszcze nie zaczęły. więc jestem w zawieszeniu.
a bo magisterka dalej skamle pod stołem i ciągle dostaje kopniaki na uciszenie - jest tragedia. ale to dłuższy temat.
a bo ciągle w sercu zawierucha z mężczyznami w rolach głównych.
a bo jestem zmęczona. permanentnie zmęczona.
a bo wiosna niby idzie i idzie, ale noce ciągle zimne a i dnie przytłaczają.
a bo...

czuję się tak, jakbym miała zepsutą klamkę do drzwi, za którymi wszystko jest ok.
ewentualnie jeszcze podchodzi opcja, że na tych drzwiach wisi kłódka. 

Tykocin,  sierpień 2013

Tykocin, sierpień 2013