A może jednak nie... Bo chociaż Bitamina świetnie o tym śpiewa, to może bardzo boleć. Szczególnie jeśli sama nie jesteś pewna w jakim miejscu i kondycji to serce jest.
A ostatnie dni do najłatwiejszych dla tego serca nie należą, do tego stopnia, że wczorajszej nocy praktycznie nie przespałam, za to na słuchawkach, w cichym mieszkaniu o trzeciej nad ranem słuchałam koncertu Dave Matthews Band i patrzyłam przez okno na padający deszcz. Generalnie polecam. Za to dziś wstałam po dwunastej by stwierdzić jedynie bezcelowość tego działania.
Tracę siły, nadzieję i kierunek. Jakby ktoś po raz kolejny zabrał mi mapę i kompas. Jakby już na szlaku po raz kolejny okazało się, że brakuje mi odpowiednich butów i wody, a generalnie mój plecak jest prawie pusty ale ciężki, bo w ramach okrutnego żartu ktoś wyciągnął wszystkie potrzebne rzeczy a zamiast nich naładował mi kamieni. Więc znowu bezsilność, rezygnacja i poczucie bezsensu. ahoj przygodo!