Jesteśmy ulepieni z chwil, z nanosekund, z momentów, kiedy patrzymy, oddychamy i czujemy. I w zasadzie tylko to się liczy, bo przyszłość z definicji jeszcze nie istnieje. Zatem uciesz się światłem, uśmiechem, muzyką, miłością, tym, że udało się zdążyć na autobus, że lekarz okulista był taki miły i delikatny, że księżyc tak pięknie świeci, że można zrobić sobie koktajl malinowo-jagodowo-bananowy. Proste rzeczy. Wszystko, co wypełnia Twoją codzienność, wszystko to jest Tobą, wypełnia Ciebie, nadaje sens.
Dziś był jeden z takich dobrych dni, kiedy to mimo pośpiechu w załatwianiu pewnych spraw to jednak było w tym piękno, cel i jakość. Spotkałam się dziś z I. - i muszę przyznać, że bardzo mi brakowało rozmowy z nią, śmiechu i ironii, szczerości i dobroci płynącej z serca. Cieszę się, że ją mam -mniej lub więcej- obok siebie, już od tylu lat. I pomimo konkluzji nieco depresyjnych, o związkach, nie-związkach, braku perspektyw i szarości, to ja jednak w środku czuję inaczej, właśnie odwrotnie - że są ciągle szanse i nadzieja na nowe, bo ciągle żyjemy, oddychamy i czujemy. i naprawdę wszystko jest możliwe i wszystko może się wydarzyć. Może jestem naiwną optymistką z dużą walizką romantyzmu pod pachą, ale tak, tak właśnie uważam. I myślenie moje może się zmienić jedynie na lepsze :)
albo jeszcze bardziej to:
maj 2015, gdzieś nad Liverpoolem
maj 2015, gdzieś w chmurach :)



