sobota, 4 lipca 2015

tu i teraz

   Jesteśmy ulepieni z chwil, z nanosekund, z momentów, kiedy patrzymy, oddychamy i czujemy. I w zasadzie tylko to się liczy, bo przyszłość z definicji jeszcze nie istnieje. Zatem uciesz się światłem, uśmiechem, muzyką, miłością, tym, że udało się zdążyć na autobus, że lekarz okulista był taki miły i delikatny, że księżyc tak pięknie świeci, że można zrobić sobie koktajl malinowo-jagodowo-bananowy. Proste rzeczy. Wszystko, co wypełnia Twoją codzienność, wszystko to jest Tobą, wypełnia Ciebie, nadaje sens. 
   Dziś był jeden z takich dobrych dni, kiedy to mimo pośpiechu w załatwianiu pewnych spraw to jednak było w tym piękno, cel i jakość. Spotkałam się dziś z I. - i muszę przyznać, że bardzo mi brakowało rozmowy z nią, śmiechu i ironii, szczerości i dobroci płynącej z serca. Cieszę się, że ją mam -mniej lub więcej- obok siebie, już od tylu lat.  I pomimo konkluzji nieco depresyjnych, o związkach, nie-związkach, braku perspektyw i szarości, to ja jednak w środku czuję inaczej, właśnie odwrotnie - że są ciągle szanse i nadzieja na nowe, bo ciągle żyjemy, oddychamy i czujemy. i naprawdę wszystko jest możliwe i wszystko może się wydarzyć. Może jestem naiwną optymistką z dużą walizką romantyzmu pod pachą, ale tak, tak właśnie uważam. I myślenie moje może się zmienić jedynie na lepsze :) 


albo jeszcze bardziej to:




maj 2015, gdzieś nad Liverpoolem


maj 2015, gdzieś w chmurach :) 

czwartek, 2 lipca 2015

więcej

Tak, dokładnie tak. Wciąż i wciąż, zachwyt niezmiennie. Zachwycam się Jego drogą, którą mnie prowadzi. Bywa ciężko, w zasadzie każdego dnia przytrafia mi się potknięcie. Ale nie wpływa to w ogóle na Jego wierność i dobroć dla mnie. Jedyne co mogę zrobić, to przeczekać te chwile niepewności we mnie, i z nadzieją pielęgnować zaufanie do Niego. Bo jest dobry. Nieskończenie dobry i wierny.

w telegraficznym skrócie: ponad tydzień temu byłam na dobrym koncercie Mate.o.  Tyle słów i melodii, które znam od dawna, a które tak bardzo dotknęły serce właśnie tego wieczoru! tak dobrze było stać pod sceną, w ciemnym, pachnącym zielenią parku, pod granatowym niebem skrzącym się gwiazdami i słuchać, słuchać i słyszeć...
 wcześniej było Uwielbienie, które zakończyło się zakwasami. tak! właśnie tak - jeśli trzeba - mogę mieć zakwasy dla Pana Boga. bo On kocha szaleńców. On szaleje za tymi, którzy potrafią oddać wszystko co w danej chwili mają - dobre myśli, śpiewający głos,  wdzięczne serce, tańczące ciało - oddać wszystko dla Niego. 
 znalazły się finanse na wyjazd. za tydzień o tej porze będę w Anglii! dzieją się rzeczy, o których nawet nie potrafiłabym wymyślić czy zaplanować. i jestem w pełni przekonana, że będą się działy jeszcze większe! czekam. po prostu żyję i czekam na więcej :) 



czerwiec 2015, Białystok



czerwiec 2015, Białystok