niedziela, 19 stycznia 2014

i'm confused...

tak. jestem zmieszana. teraz to nawet zwyczajnie zmęczona, i może to dobrze, bo wtedy się trochę mniej myśli...
odważyłam się. niby na luzie, dosyć zwyczajne zapytanie o kino...a ten mi tu pyta ale że jak to, tak we dwójkę? czy zbieramy ekipę?...i powodów jest pierdylion, i zakopałabym się pod nimi i udusiła z braku powietrza gdybym zgłębiała się w temat. nie. nie będę. kropka. pójdę sobie do kina sama, jak będzie chciał to dołączy. a jak nie to się będę sama świetnie bawić, wszak podobno jestem z tych bardziej wybitnych inteligentnych jednostek. i już. 
a jeszcze dziś, przed pół godziną praktycznie podrzuciła mi koleżanka link...  http://youtu.be/itqANFUWDkU   i co? i o rycerzach tam jest, o kobietach w wieży, o kłopotach i smokach i wszystkim tym innym... i nie wiem. tu po głosie można poznać, że mówi Fabian Błaszkiewicz. no mądrze gada, ale nie wiem. naprawdę sama nie wiem. 
chyba najbardziej trzymam się tego, co Szustak kiedyś powiedział o warkoczach: że trzeba włosy związać, uczesać i  zapleść w warkocz i nie być pod panowaniem mężczyzny  (bo my fizycznie, z zewnętrznością całkowicie poddajemy się mężczyznom - wywalamy wszystko na wierzch w zasadzie, bardzo chcemy się podobać i przekonać każdego, że jesteśmy super cudowne i ekstra). w raju nie byłyśmy takie. w raju byłyśmy szczęśliwe - Adam stanął przed Ewą i powiedział: łaaał, no ta to jest dopiero... słów mu zabrakło. a my teraz co? albo jesteśmy schowane albo jesteśmy wywleczone na zewnątrz..nie. pośrodku. jestem wystarczająca i nie muszę niczego nikomu udowadniać. i warkocz teraz jest dla mnie jakimś symbolem, symbolem mojej siły, którą mam w Bogu, tego, że jestem warta, że ktoś kiedyś powinien zaryzykować, pokonać trudności i zdobyć. chociaż ciekawa rzecz, zauważyliście? słowo 'zdobyć' to przede wszystkim słowo BYĆ. 
dopsze. idę spać, i tak już nic dziś ze mnie. 

edit: to jest jakieś szaleństwo. przed chwilą (3:41 w nocy czasu białostockiego) zakończyłam rozmowę na fb z tym samym człowiekiem, o którym była mowa powyżej. jak gdyby nigdy nic. może rzeczywiście nic? a potem prawie półtorej godziny konwersacji (ożywionej, interesującej, konkretnej bardzo, mimo że tematycznie w różnych dziedzinach).
 niesamowite. ludzie ciągle są wielką zagadką do odkrywania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz