piątek, 27 listopada 2015

here i am

Jestem w Anglii, i żyję bardziej niż intensywnie. Można by nawet powiedzieć, że nieco niedomagam z powodów zmęczenia i stanu około-chorobowego. codziennie wstaję do pracy na 7:40 (ale żeby ogarnąć i dojechać wstaję o szóstej), wieczorami często coś się dzieje, jakieś spotkanie, ludzie albo rozmowa przez komunikator internetowy z Polską. dzieje się więcej niż dużo, a ja nie ogarniam ogromu łaski jaką Bóg tutaj wylewa. I jest On bardzo wierny, wszystkim swoim obietnicom. Jestem tu i teraz, dokładnie tam, gdzie miałam być. jest pięknie :) (idę spać, bo  jeszcze chwila i będę miała mega deficyt snu na jutrzejszy poranek). mua! welcome in England! :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz