Miałam wyrzucić fragment postu, który napisałam wczoraj, ale może warto zachować te kilka zdań, bo stanowią początek tego, co jest dzisiaj.
z wczoraj: Mam wrażenie, że jestem niepasującym elementem układanki, którego nie da się wcisnąć na siłę w puste miejsce, puzzlem, którego nie da się przyciąć, dokleić, przemalować. wszystkich wspieram, dla wszystkich jestem, pomagam, radzę, cokolwiek potrzeba. Staram się być dla innych, i pomimo, że nie zawsze mi wychodzi - próbuję. Ale mam ciągle wrażenie, że to inni żyją moim życiem, moimi marzeniami, pragnieniami, że to oni są tacy, jaka ja miałabym być, żyją tak, jak ja bym chciała.
zagubiona i inna jak ta mirabelka wśród śrubek i metalu
(zdjęcie z przepastnego archiwum - przypomniałam sobie, że takie kiedyś zrobiłam)
z dzisiaj: to jednak nie do końca tak, jak wczoraj pisałam. wszak sama wielokrotnie powtarzałam, że każdy sam podejmuje konkretne decyzje, ponosząc wszelkie tego konsekwencje, robi pewne rzeczy, zmienia swoją rzeczywistość. więc skąd żal, że inni są tacy, jaka sama chciałabym być...? gdzieś głęboko pod skórą wiem. wiem to. być może po prostu potrzebowałam chwili narzekania, pogrzebania w tym błotku, pomarudzenia. ale to było wczoraj. a dziś puszczam sobie tą piosenkę myśląc o tym, że jutro wstanie nowy dzień. na szczęście. because...
But this time, this time
I’m gonna try it my way
I’m gonna live life my way...

muszę wreszcie uzupełnić wpis bo mirabelki są wyjatkowe :) czekam na więcej takich :) a co do reszty to posłużę się słowami piosenki, którą dobrze znasz ;)
OdpowiedzUsuń"O' sister,
What's wrong with your mind?
You used to be, so strong and stable..."
http://www.youtube.com/watch?v=HATFc5zE53A&noredirect=1
och, miło słyszeć o mirabelkach :) (sporo takich zdjęć leży na dysku, kiedyś było więcej zapału i energii, nawet jeśli sprzęt foto był gorszy - ale tak to już jest z takimi sprawami)
OdpowiedzUsuńo'sister...tak, w głośnikach i głowie całkiem często leci, pasuje jak ulał, szczelnie okrywa wszystkie myśli i emocje