a mimo to łatwo ucieka, znika z pierwszego planu, bo już oto pojawia się następne, nowe, zajmuje miejsce, reszta przemieszcza się w zastraszającym tempie w tło, blaknie i traci ostrość. tak żyjemy, taki mamy świat teraz. tak już jest. ale póki pamiętam, dopóki jestem w stanie wrócić, zapisać, utrwalić - tak właśnie chcę.
perełki z ostatnich dni:
- pan w obściślaczkach na rowerze, który mnie niesamowicie rozbawił
- herbata z pędów malinowych (które dostałam od znajomego leśniczego ;)), koniecznie w zestawie z miodem z Suwalszczyzny (też skombinowanym przez znajomą rodzinę:))
- wyczaiłam w jakim drzewie ma dziuplę pewna neurotyczna wiewiórka (możecie się śmiać - kilka razy na spacerze w parku (etat niania) przyłapałam tą wiewiórę na tym, że potrafiła kilka minut się mi przyglądać - serio!)
- mały chłopczyk w kościele, który podszedł właściwie do wszystkich siedzących w ławkach w głównej nawie i podawał rękę na znak pokoju (trochę mu to zajęło, ale obraz mega ujmujący. na marginesie dodam, że księża chyba też załapali piękno tego zdarzenia - po mszy pożegnali się z tym chłopczykiem, machali mu rękami i uśmiechali się jak dzieci)
- tekst U. o tym, że czasem zimno w ludziach. U: bo mają zepsuty termostat
jak przypomnę sobie jeszcze to dopiszę. a jakże.
aula wydziału historyczno-socjologicznego, Białystok, maj 2009
perełkami to są Twoje zdjęcia :-) świetne są.. ale to już Ci kiedyś mówiłem :-) a neurotyczna wiewiórka made my day! :-D Ł.
OdpowiedzUsuńe tam zdjęcia, foty jak foty, mogłyby być lepsze. nie wstyd mi jedynie widoku; tego, co zobaczyłam i sposobu w jaki to widziałam ;)
Usuńneurotyczna wiewióra serio niesamowita...i jeszcze tak na mnie tym ogonem podrygiwała...nie czaję czemu, ale mam nadzieję, że raczej na przywitanie niż na ostrzeżenie :)