Pan Ochocki sponsoruje dziś tytuł postu, który pasuje jak ulał.
Ooo nie, jeszcze nie opanowałam sztuki niewysyłania wiadomości, nie walczenia o kogoś, a cierpliwego czekania.
Czekać na odpowiedź sms kilka godzin (a czasem noc czy kilka dni) to nie dla mnie, to jednak zbyt wiele. ja tak nie mogę, za bardzo się męczę. więc dziękuję, rezygnuję, pas, nie wezmę udziału w tym wyścigu. nie znam się, nie czaję. zbyt intensywne emocje nie adekwatne do wszystkiego. więc zawieszam wszelkie działania, bo jeśli coś ma się stać i być - to będzie, ale bez mojego ciągłego aktywnego wyprzedzania rzeczywistości. bo jeśli postanawiam sobie NIE pisać, NIE wychodzić do przodu, NIE angażować się, to gdy nie jestem wierna swoim postanowieniom - jak inni mają mnie odbierać? tu chodzi o szacunek do samej siebie, o to by spojrzeć w lustro i móc powiedzieć - było ciężko, ale cholernie warto!
bo jestem warta walczenia o siebie samą i tego, by ktoś walczył o mnie.

ano szkuta...yy sztuka :P
OdpowiedzUsuńsztuka, sztuka...trudna, ale jednak do nauczenia się...
OdpowiedzUsuńkrok po kroku, powoli.