wtorek, 27 sierpnia 2013

booooli? dobrze, tak ma być, znaczy że pracuje i działa! i jeszcze raz!

  tak mawiał nasz trener klasy sportowej za każdym razem, gdy tylko jęczeliśmy że ciężko i że boli (rzeczywiście bolało - ćwiczenia na treningu miały to do siebie, że po 3 minutach napięcia nóg i całego ciała, miało się wrażenie że mięśnie pękają i coś się w nich rwie...) mimo to - za każdym kolejnym razem było inaczej, może odrobinę łatwiej. to tak tytułem wstępu.

  byłam głodna więc...kupiłam sobie chipsy. prawda, że to oczywiste? :> jak strasznie trudno wyjść ze starych nawyków, z myślenia, postępowania. ciągnie do durnych rozwiązań, szkodliwych zwyczajów, nierozważnych działań. to jest prostsze niż pomyślenie o czymś najpierw, zastanowienie się, podjęcie decyzji, która nie jest spełnieniem zachcianki a jest decyzją bazującą na logicznych argumentach i tym, co dla nas dobre. to nie jest łatwa droga, wymaga wysiłku. i nawet może nie wychodzić co jakiś czas, mogę upadać, potykać się, wracać na stare ścieżki - tak będzie, bo jestem tylko człowiekiem. ale Augustyn powiedział, że dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. jesteś? 

   mocny tydzień za mną, cała lawina przemyśleń i planów, pomysłów co robić ze sobą, co zacząć a za co się nie brać, co kontynuować i kim być, po prostu. kilka decyzji i kilka marzeń. ciekawe nie czy się uda, ale co się uda.

  pękł mój ulubiony kubek herbaciany (proszę się nie śmiać, tak - mam ulubione kubki do herbaty, inne do kawy, lubię spać w określonych pozycjach i nosić wyciągnięte swetry i bluzy, mam kilka książek do których jestem przywiązana i nie lubię jak ktoś zmienia miejsca położenia moich rzeczy, na przykład cienkopisów czy pędzli). pękł. ale czy to koniec świata? nie, będą inne, kolejne, kupione, ofiarowane, dzielone na pół z kimś, odziedziczone. i to jest właśnie to - wszystko się zmienia, pytanie jak na to patrzysz. możesz odpuścić i zrezygnowany ciągnąć się za tymi zmianami, jęczeć nad pękniętym kubkiem i wkurzać się na świat. możesz też z radosnym zaskoczeniem iść krok za krokiem ze zmianami u boku, samemu decydując co zrobisz z tym co masz i co się zmieni ;)


Białystok, sierpień 2013


   kiedyś na szkoleniu usłyszałam historyjkę o ogniu, który każdy z nas w sobie ma - jedni idą i podpalają strzechy, zostawiając za sobą popioły, a drudzy - drudzy niosą pochodnie, od których zapalane są ogniska, gdzie grzeją się inni ludzie, zapalają kolejne pochodnie, dają iskierkę światła na to, co ciemne; rozpalają innych, przez co na świecie robi się jaśniej. do których ludzi należysz? 


Puszcza Knyszyńska, wrzesień 2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz