taaak. w mojej głowie są dwie piękne notki. jest tylko jedno ale - właśnie ostatkiem sił pożeram kanapkę z czosnkiem, za chwilę popiję ją fervexem, i na deser jeszcze czeka herbata z miodem, imbirem, cytryną i czym tam jeszcze. prawdopodobnie za chwilę po prostu pójdę spać, natarta jakimiś cudownymi nalewkami od przyjaciół. taki czas mnie spotkał. przesilenia. chociaż też myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć ;)
ps. mimo to wieczór był piękny: gdyby ktoś rano mnie spytał to bym w życiu nie zgadła, że dwie godziny temu będę siedzieć na wygodnej kanapie, zajadać gałeczkę pysznych lodów i grać z pewnym młodym w warcaby. do tego dobra muzyka, jakaś bossa nova. i powoli płynąca rozmowa z przyjaciółmi. doskonały czas. i tak, tak właśnie jest - poprzeplatane, dobra kawa i kaszel, piękna adoracja Jezusa w kaplicy wspólnotowej i zimny powrót z gorączką. radość rozmawiania i chwilowy stan prawie usypiania na stojąco. taki czas.
Białystok, kwiecień 2014

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz