wtorek, 7 października 2014

"Mam takie zmęczone serce.” Markus Zusak

Przyznaję, że tak. że zmęczone mam serce. czekaniem. mam w sobie niezliczone armie myśli, maszerujących niestrudzenie w tę i z powrotem, jak gdyby nigdy nic. to w głowie, a w sercu...kolejne armie uczuć atakujące ostatnie bastiony zdrowego rozsądku. nie wiem czy ta wojna już dawno nie jest przegrana.
a poza tym...poza tak wiele się dzieje!
- byłam u dziadków (o tym osobno jak ogarnę rzeczywistość)
- nie przystąpiłam do grupy, do wstąpienia której przygotowywałam się przez ten rok. nadal kandyduję (i o dziwo gdy podejmowałam decyzję było mi niezmiernie trudno. ale faktycznie, im dłuższy czas od tego wydarzenia mija, tym bardziej jestem tego pewna, że postąpiłam słusznie i w zgodzie ze swoim sumieniem)
- nauczyłam się nowej techniki handmade'owej (kolczyki wychodzą prze-fajne, ale najfajniejsze jest to uczucie, że jeszcze nie wszystko umiem, że ciągle tyle możliwości przede mną, tyle form i kombinacji do odkrycia)
-  kolejny tydzień w pracy
- przesunięta obrona pracy magisterskiej (przyjęłam to ze spokojem, bo niewiele w tej dziedzinie może mnie już zdziwić)
- w ten weekend byłam wolontariuszką na warsztatach muzycznych (najbardziej chyba cieszę się z tego, że mogłam focić - bieganie z aparatem i patrzenie przez obiektyw na tych pięknych ludzi, którzy wręcz promienieli duchową radością i mocą...bezcenne)
-  on, który mówi mi takie dziwne rzeczy...no bo w sumie to totalnie niedorzeczne sytuacje są. i nie wiem co mam z tym fantem zrobić. najmądrzejsze co mogę, to chyba jedynie czekać. po prostu czekać. przy okazji żyjąc własnym życiem.



Białystok, październik 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz