no tak, można to tak ująć - do tej pory miałam usunięte trzy ósemki, zwane zębami mądrości, stąd mój ulubiony tekst w tym temacie, że skoro została mi jedna to jestem ćwierćinteligentem. a tu...nie zostało nic. cholernie boląca rana, założone szwy i trudności przy przełykaniu i żuciu. pierwszy raz z tych czterech przeżytych (i jakby nie patrzeć na szczęście ostatni) tak mnie boli i tak spuchłam. pocieszam się zaleceniem lekarskim - proszę jeść dużo lodów :)
no. to wracam do wciągania lodów ledwie otwartym dziubkiem. aaa, jest jeszcze paciaja bananowa - też da się wciągnąć bez przeżuwania, a i przy przełykaniu nie boli tak bardzo.
próbowałam sobie przypomnieć jakiś cytat o zębach, i rzeczywiście, jest jeden, który bardzo lubię. Lec rzucił kiedyś takim tekstem: Biedny, kto gwiazd nie widzi, bez uderzenia w zęby. cieszę się, że do tych osób nie należę ;)
wieczorny edit: z racji przymusowego leżakowania i niewiele-robienia obejrzałam film Sekretne życie Waltera Mitty. i muszę przyznać, że w mojej ocenie to dobry film. dający delikatnego kopa, motywację, uśmiech na zmęczonej twarzy. nie jest to może film na skalę Into the wild, ale jednak warty czasu spędzonego na oglądaniu. no i ścieżka dźwiękowa - tak, lubię :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz