poniedziałek, 24 lutego 2014

aktualności

nooo. dawno mnie tu nie było. a przecież pisanie pomaga, opisywanie rzeczy pozwala na oswajanie rzeczywistości, układa myśli na półkach i szufladach umysłu, uspokaja serce i łagodzi jego rytm. tak. zatem skrót wydarzeń, które miały miejsce od ostatniego odcinka:


- 14sty, walentynki. te wszystkie starannie umalowane dziewczęta, z gładkimi włosami spływającymi lśniącymi kaskadami w dół ramion. te dziewczęta czekające na spojrzenia chłopców, łaknące zainteresowania, kwiatków i komplementów...trochę mi ich szkoda, ale szczerze mówiąc siebie nie potrafię zdiagnozować w tej sytuacji. chociaż nie - wystarczy przecież opisać jak wyglądałam. kurtka campusa, wytarte jeansy, wygodne trekkingowe buciory i włosy związane w kucyk. plus brak makijażu. to mówi chyba samo za siebie.



- 17sty. jedynymi roześmianymi ludźmi na przystanku była głuchoniema para. dziewczyna siedziała na kolanach chłopaka, żywo do niego śmigająca w języku migowym, a on odpowiadał jej tym samym. ich dynamika..mimika twarzy, gesty i radość...to był piękny widok.



- 18sty. kawa w baristacji i konsultacje nad taktyką zwyciężenia wojny zwanej magisterką. pewne jest to, że mam mocne dowództwo i morale wojska wzrosły.



a w międzyczasie były modlitwy za innych, niesamowite prezenty od Pana Boga, radość ze spotkań, komplementy o moim wyglądzie, które uczyłam się przyjmować naturalnie jako opisujące stan faktyczny :) plus planszowe gry wieczorne ze znajomymi, spacery we mgle,rozmowy z ważnymi, nowe pomysły... dużo :) 

a mówiłam już, że dostałam pracę? :) dopinamy papierologię i jak dobrze pójdzie, to za niedługo będę na stażu w miejscu, które lubię, często odwiedzam i które mnie rozwija. czego chcieć więcej? wiele. bo wiele będzie dane dla tych, którzy chcą i marzą.


ps. wiosny mi się chce. ale cóż. dopijam kawę i czekam.


Białystok, lipiec 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz