dużo się dziwnych zbiegów dzieje przy okazji tego wypadu do kina. tu oczko, tam oczko, tu zawija się nitka i robi się ścieg, taki pełny, z sensem i wzorem - jak w szaliku albo swetrze. i jedyne co wiem, to to, że gdzieś tam w sercu na dnie mam pragnienie, by to była prawda, by to się działo i spełniało. by powstał ten sweter, którym będę mogła się otulić i już tak zostać.
i Ed tak cicho nuci prosto w ucho: and if we should die tonight, we should all die together...
ps. na sylwestrowej liście jest 80 osób. wycinam papierowe wąsy i dopisuję nowe rzeczy do listy zakupów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz