czwartek, 29 grudnia 2016

trudna sztuka chorowania

   Czaiło się już od tygodni i nie mogło skoczyć. Ale jak już się na mnie rzuciło, to puścić nie chce. Leżę i dogorywam, czas jest podzielony na sen, sen, jedzenie, sen, i jeszcze trochę internetów. Tyle ze mnie dzisiaj. Jednak skoro leżę to w mojej głowie kotłuje się jeszcze więcej myśli niż na codzień, myśli uporczywych i natrętnych, powracających w przebraniach i pod przykrywką. Większość najzwyczajniej w świecie nie nadaje się do publikacji i ujrzenia światła dziennego, zatem trzeba skrupulatnie i niepostrzeżenie je usuwać. Jednak jestem ciężkim przypadkiem.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz