wtorek, 9 września 2014

let it be

wrzesień. i jesienna depresyjka u progu, puka coraz natarczywiej. a ja się zastanawiam. o co chodzi? przeżyłam już tyle wiosen i zim, przeżyję i kolejne, jeśli będzie mi to dane. a w międzyczasie żyć trzeba.  i nie, nie chcę po raz kolejny pisać o tej cudownej osobie, którą byłam, kiedy to życie było tętniącym pasmem podróży, wydarzeń, spotkań, rozmów i szaleństw wszelakich. noo, tak było. i cieszę się, że miałam taki piękny czas. ale: teraz jest czas inny. lepszy - nie. gorszy - nie. po prostu kolejny MÓJ czas. do wykorzystania, do wypełnienia, do zapamiętania. tak ma być. niech będzie.

finalizuję magisterkę, więc kto żyw i wierzący - proszę o modlitwę, kto z wiarą ma na bakier - dobre myśli i zaciśnięte kciuki też mogą być :) 
potrzebowałam jednak chwili dla siebie, więc wróciłam do aparatu. trochę boli mnie ręka (pisanie na klawiaturze, ciągłe dłubanie szydełkiem i igłą, trzymanie megaciężkiego aparatu robi swoje :/), ale trzeba podejść z  rozsądkiem - trochę pracy ręcyma, trochę odpoczynku, i chyba będzie dobrze. oks, to ja wracam do klepania literek w dokumencie worda z szumnym tytułem MAGISTERKA. 



Augustów, sierpień 2014

 Białystok, wrzesień 2014





 wszystkie niepodpisane zdjęcia powyżej: Białystok, wrzesień 2014

4 komentarze:

  1. fajny kubek. napiłabym się herbaty z miętą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kubek jest ciekawostką - stał na najwyższej półce w kuchni, trochę w zasadzie zapomniany, bo nie było jak sięgnąć. i okazuje się, że jest, i po czasie niepamęci - powitany z ogromną radością :) chyba tak to właśnie jest czasem - mam coś, zapominam, ale potem przychodzi moment, że się wraca do tego czegoś :)
      na herbatę zapraszam! w końcu mam zapas mięty więc wystarczy dla wszystkich... ;)

      Usuń
  2. nie znasz dnia ani godziny ;)

    OdpowiedzUsuń