wrzesień. i jesienna depresyjka u progu, puka coraz natarczywiej. a ja się zastanawiam. o co chodzi? przeżyłam już tyle wiosen i zim, przeżyję i kolejne, jeśli będzie mi to dane. a w międzyczasie żyć trzeba. i nie, nie chcę po raz kolejny pisać o tej cudownej osobie, którą byłam, kiedy to życie było tętniącym pasmem podróży, wydarzeń, spotkań, rozmów i szaleństw wszelakich. noo, tak było. i cieszę się, że miałam taki piękny czas. ale: teraz jest czas inny. lepszy - nie. gorszy - nie. po prostu kolejny MÓJ czas. do wykorzystania, do wypełnienia, do zapamiętania. tak ma być. niech będzie.
finalizuję magisterkę, więc kto żyw i wierzący - proszę o modlitwę, kto z wiarą ma na bakier - dobre myśli i zaciśnięte kciuki też mogą być :)
potrzebowałam jednak chwili dla siebie, więc wróciłam do aparatu. trochę boli mnie ręka (pisanie na klawiaturze, ciągłe dłubanie szydełkiem i igłą, trzymanie megaciężkiego aparatu robi swoje :/), ale trzeba podejść z rozsądkiem - trochę pracy ręcyma, trochę odpoczynku, i chyba będzie dobrze. oks, to ja wracam do klepania literek w dokumencie worda z szumnym tytułem MAGISTERKA.
Augustów, sierpień 2014
Białystok, wrzesień 2014
wszystkie niepodpisane zdjęcia powyżej: Białystok, wrzesień 2014







fajny kubek. napiłabym się herbaty z miętą :)
OdpowiedzUsuńkubek jest ciekawostką - stał na najwyższej półce w kuchni, trochę w zasadzie zapomniany, bo nie było jak sięgnąć. i okazuje się, że jest, i po czasie niepamęci - powitany z ogromną radością :) chyba tak to właśnie jest czasem - mam coś, zapominam, ale potem przychodzi moment, że się wraca do tego czegoś :)
Usuńna herbatę zapraszam! w końcu mam zapas mięty więc wystarczy dla wszystkich... ;)
nie znasz dnia ani godziny ;)
OdpowiedzUsuńto chyba dobrze, prawda? :) nie zdążę uciec.. :P
Usuń